Archive for Listopad, 2007

Minister Sportu: budowa Stadionu Narodowego ruszy najwcześniej za rok

Budowa Stadionu Dziesięciolecia, na którym ma zostać rozegrany mecz otwarcia finałów piłkarskich mistrzostw Europy 2012 ruszy najwcześniej za rok – powiedział w poniedziałek w programie Kurier w TVP Info minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki.

- Tak naprawdę buldożery wjadą na teren budowy dopiero za rok, bowiem teraz musimy wybrać firmę, która zaprojektuje Stadion Narodowy, a przygotowanie projektu może zająć pół roku, do siedmiu miesięcy. Później musimy ogłosić przetarg na wykonawstwo, co oznacza kolejne pół roku czekania – powiedział Drzewiecki.

- Niestety nie da się tego przeskoczyć, bo nasze procedury przetargowe są takie, a nie inne. Trzeba się zastanowić nad legislacyjnymi zmianami, które mogłyby usprawnić przeprowadzanie przetargów – dodał minister sportu.

W poprzedni poniedziałek ustępująca ze stanowiska minister Elżbieta Jakubiak zarekomendowała swojemu następcy trzy firmy architektoniczne, z którymi powinno się podjąć rozmowy na temat wykonawstwa. Zrobiła to po konsultacjach z Drzewieckim, a ten zapowiada, że wyboru właściwej dokona do końca listopada.

- Propozycje przedstawione przez te trzy pracownie architektoniczne to nie są plany faktycznej realizacji Stadionu Narodowego, a jedynie wizualizacje zrealizowanych przez nie projektów, wkomponowane w lokalizację na warszawskiej Pradze. Dopiero od momentu wskazania wykonawcy projektu rozpocznie się jego realizacja, która potrwa około sześć miesięcy – powiedział Drzewiecki.

Stadion Narodowy ma zostać wybudowany na terenach Stadionu X- lecia, a kontrowersje budzi właściwie tylko kwestia, czy ma on zastąpić stary obiekt, czy też stanąć na pobliskich błoniach. Obecnie trwają badania geologiczne terenu, mające ustalić, czy możliwe jest zbudowanie w niecce istniejącego.

- Uważam, że najlepiej byłoby postawić go w niecce starego stadionu i taka koncepcja będzie rozpatrywana w pierwszej kolejności. Jednak jeśli się okaże, że względy architektoniczne wynikające z uwarunkowania terenu nie będą temu sprzyjać i będzie istniało zagrożenie terminu ukończenia prac, to wtedy zdecydujemy się na budowę na błoniach – powiedział Drzewiecki.

Z wstępnych ekspertyz przedstawionych niedawno przez minister Jakubiak – obecnie przewodniczącej sejmowej komisji kultury fizycznej i sportu – wynika, iż wykorzystanie niecki Stadionu X- lecia może być ryzykowne, co z kolei może spowodować opóźnienia w pracach budowlanych.

- Jestem zdania, że mecz otwarcia powinien zostać rozegrany w Warszawie i będziemy robić wszystko, żeby tak się stało. W połowie 2010 roku UEFA skontroluje stan naszych przygotowań do Euro 2012 i jestem przekonany, że jeśli wszystkie inne inwestycje, nie tylko obiekty sportowe, będą na zadawalającym etapie prac, to będziemy mogli negocjować przesunięcie terminu oddania Stadionu Narodowego na rok 2011 – powiedział Drzewiecki. – Pamiętajmy, że drogi i całą infrastrukturę budujemy nie na mistrzostwa Europy, tylko dla Polski, a Euro 2012 jest tylko solidnym bodźcem, który może proces rozwoju kraju przyspieszyć.

Dyskusja na temat lokalizacji Stadionu Narodowego ma być kontynuowana w czwartek, na forum sejmowej komisji, której gościem będzie minister Drzewiecki.

mik, PAP

Źródło: Sport.pl

Comments (2)

Heinz Palme: Stadion można zbudować w dwa lata

„Rz”: W Polsce i na Ukrainie najmniejsza nawet przeszkoda na drodze do Euro 2012 wywołuje panikę. Czy rzeczywiście jest ryzyko, że nasze kraje mogą stracić mistrzostwa?

Heinz Palme: Nie sądzę. To się jeszcze nigdy w historii tego turnieju nie zdarzyło, a w mistrzostwach Świata tylko raz: Kolumbia, którą zniszczyło trzęsienie ziemi, na trzy lata przed mundialem w 1986 r. sama się poddała i organizację turnieju przejął Meksyk. Panika na tym etapie przygotowań jest normalna. Przeżywali ją Portugalczycy i Grecy przed igrzyskami w Atenach.

Austriacy i Szwajcarzy też?

Mieliśmy bardzo poważne problemy z budową stadionów w Zurychu i w Klagenfurcie. W tym drugim mieście udało się zacząć prace dosłownie w ostatniej chwili, bo wcześniej a to protestowali ekolodzy, a to kłócili się politycy, a to dokumentacja przetargu wyciekła do prasy i sprawą musiał się zająć sąd. UEFA żąda, żeby sam stadion był gotowy na rok przed turniejem – nad infrastrukturą wokół niego można pracować dłużej – ale jest wyrozumiała. Klagenfurt nie zdążył na czas, otwarcie stadionu przeciągnęło się do początku września. Każdy organizator mistrzostw ma podobne problemy. W Austrii też są wybory i zmiany rządów. Mnie na szefa spółki Austria przy Piłce, która w imieniu rządu nadzoruje przygotowania, mianował poprzedni kanclerz. Nie jestem politykiem, tylko ekspertem do wynajęcia, ale po wyborach poszedłem do nowego kanclerza i powiedziałem: „Jeśli ma pan kogoś lepszego, niema problemu”. Usłyszałem: „Jest pan właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Proszę robić swoje”.

Ile trwała budowa austriackich stadionów na Euro 2008?

Największy, ponad 50-tysięczny w Wiedniu, już stał. Trzeba go było tylko przebudować. Pozostałe mają pojemność od 30 do 40 tysięcy, dwa i pół roku na zbudowanie takiego obiektu spokojnie wystarczy. W Zurychu udało się to zrobić w dwa lata, choć trzeba było wyburzyć większą część starego Letzigrund, wkopać się głębiej w grunt i postawić nową konstrukcję. Podczas przebudowy został jeszcze rozegrany lekkoatletyczny mityng Złotej Ligi. Dlatego nie stadiony są największym problemem Polski i Ukrainy. One powstaną na pewno. Jeśli o coś trzeba się martwić, to o drogi, lotniska, itd. Problemy z budową hotelu nie rozgrzeją kraju do czerwoności, jak kolejne decyzje dotyczące lokalizacji stadionu, ale są równie ważne. Państwo przecież hoteli nie postawi, to zadanie dla prywatnych inwestorów, a oni będą tym zainteresowani tylko wówczas, gdy po Euro 2012pokoje też będą się zapełniały. O Euro 2004 Austria ubiegała się razem z Węgrami. Gdy mówiliśmy im: w tym mieście musi być tyle i tyle pięciogwiazdkowych hoteli, oni odpowiadali: ale my mamy jeden, miasto nie potrzebuje więcej. I co można w takiej sytuacji zrobić?

Gdy przygotowywał pan mistrzostwa Świata w Niemczech, też pojawiało się tyle problemów?

Tam byłem w innej roli, jako główny koordynator przygotowań w komitecie organizacyjnym, a teraz reprezentuję rząd. Poza tym porównywać się do Niemców przy organizacji swoich mistrzostw to nie jest najlepszy pomysł. Oni mundial 2006wymyślili już w połowie lat 90. i zaczęli robić plany. To był podobny projekt jak Włochów w 1990 r.: niemieckie stadiony też były przestarzałe, bo budowane na finały w 1974 r., i mistrzostwa miały być okazją do zbudowania nowych. Ustawiła się długa kolejka miast chętnych do zbudowania sobie na mistrzostwa co najmniej 40-tysięcznego stadionu. W 2002 r. zostało tylko wybrać 12 kandydatów. Wcześniej opracowałem główny plan przygotowań uwzględniający też drogi i całą infrastrukturę, dzielący zadania między rząd federalny a komitet organizacyjny. I po wybraniu miast zostały nam cztery lata na spokojną pracę, już z uwzględnieniem wszystkich detali.

Ile czasu trzeba na przygotowanie takiego planu?

Pracowałem nad ostateczną wersją pół roku z pomocą jednego asystenta. Ale już wstępny projekt był bardzo dobry i szczegółowy, dlatego poszło tak szybko.

Polska ciągle czeka na taki plan. Wzór byłby podobny w przypadku mistrzostw Europy?

Bardzo podobny. My też uczyliśmy się od innych,przede wszystkim od organizatorów francuskiego mundialu 1998 i ME 2000 w Belgii i Holandii.

W Niemczech, oprócz gotowych dróg i lotnisk, miał pan też Franza Beckenbauera, który otwierał wszystkie drzwi, a jeśli trzeba było, to je wyważał.

Tak, ale bez planu i dobrych współpracowników nawet najpotężniejszy szef niewiele wskóra. I Leo Beenhakker nic by nie poradził, gdyby dostał piłkarzy z czwartej ligi i miał z nimi podbijać świat. Dobrze mieć swojego Beckenbauera,ale ile krajów jest w takiej sytuacji? Austria na pewno nie,dlatego kiedy zostałem zatrudniony, powiedziałem: Nie znajdziemy swojego „Kaisera”,bo go tutaj nie ma. Grajmy zespołowo, niech to będzie naszą siłą. Beckenbauer, jako szef komitetu organizacyjnego, miał za sobą sztab profesjonalistów, choćby Horsta Schmidta, sekretarza generalnego Niemieckiego Związku piłkarskiego…

… który teraz został wysłany przez FIFA do RPA, żeby ratować mundial w 2010.

Powiedzmy, że po prostu pomagał, korzystając ze swojego 30-letniego doświadczenia. Oprócz Schmidta wiceprezesami komitetu byli Wolfgang Niersbach, przez lata odpowiedzialny w DFB za kontakty z mediami, Fedor Radmann, były szef marketingu Adidasa,i Theo Zwanziger, obecny szef DFB. Wszyscy mieliśmy doświadczenie, wsparcie najlepiej zarządzanego związku piłkarskiego na Ĺwiecie, a do tego Beckenbauera, czyli niemieckiego „Mister Perfect”. Nie mogło się nie udać.

U nas szefem rządowej spółki koordynującej przygotowania jest człowiek, którego nikt nie zna, główny plan przygotowań ciągle jest w planie, brakuje ludzi z doświadczeniem w organizacji wielkich imprez, bo ich w Polsce nie było. A specjalistom z zagranicy trzeba by płacić miliony euro…

Trzeba, ale po to, żeby oszczędzić pieniądze gdzie indziej. Poprosić o pomoc tonie jest żaden wstyd czy ujma na honorze. Każde państwo takiego wsparcia potrzebuje. Nawet wielkie Niemcy nie wstydziły się poprosić o pomoc mnie, Austriaka. Na pewno im nie było łatwo, bo tamtejsi menedżerowie, zwłaszcza związani z Bundesligą, byli przekonani, że robią wszystko najlepiej na świecie i rad nie potrzebują.

Czy da się w ogóle perfekcyjnie zorganizować turniej? Nawet w Niemczech nie wszystkie drogi były gotowe na czas, na niektórych autostradach remonty trwały podczas mistrzostw.

Obsesja perfekcji tylko przeszkadza. Trzeba sobie powiedzieć: zróbmy dobre mistrzostwa na stadionach skrojonych na naszą miarą. Najważniejsza jest i tak atmosfera. Niemieckie mistrzostwa nie były doskonałe, zdarzały się potknięcia. Ale gdy kibice tańczyli na ulicach miast, a cały kraj przez miesiąc żył jak w bajce, komu chciało się wspominać o takich drobiazgach?

Heinz Palme, 50-letni austriacki menedżer działający w futbolu już od lat 70. Organizuje największe imprezy sportowe, współpracował z FIFA i UEFA. Był generalnym koordynatorem mistrzostw Świata w Niemczech w 2006 r. Od października ubiegłego roku jest prezesem zarządu spółki Austria przy Piłce (OŒsterreich am Ball), która w imieniu rządu federalnego Austrii nadzoruje przygotowania do austriackiej części Euro 2008. W Polsce był gościem konferencji „Euro 2012 – szansa czy zagrożenie. Przewodnik dla samorządów”.

Źródło : Rzeczpospolita

Komentarze

Działacze: Zdążymy na Euro 2012

Polscy i ukraińscy działacze sportowi i samorządowi są przekonani, że oba kraje zdążą z przygotowaniami do Euro 2012. Zapewniali o tym w piątek podczas dyskusji w ambasadzie RP w Kijowie.

Na niezbyt korzystny klimat biznesowy po obu stronach granicy i stereotypy narzekali przedsiębiorcy, wykazując mniejszy optymizm w dyskusji o szansach i wyzwaniach związanych z Euro 2012, w której wzięli udział przedstawiciele kół sportowych, gospodarczych i politycznych z obu krajów.

„Nie ma takiej możliwości, byśmy nie zdążyli z przygotowaniami do Euro” – zapewniał wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski. „Zdążymy, nie ma co do tego wątpliwości” – wtórował mu Iwan Fedorenko z Ukraińskiej Federacji Piłki Nożnej.

Obecni na spotkaniu przedsiębiorcy z Polski i Ukrainy narzekali na przeszkody, które nie pozwalają firmom z obu państw skutecznie włączyć się do przygotowań do Euro 2012.

Wiceprezes Zachodniej Izby Gospodarczej we Wrocławiu Janusz Rybak narzekał na ukraińską biurokracją i brak gwarancji państwowych dla inwestycji.

Jego kolega z Ukraińskiej Ligi Przemysłowców i Przedsiębiorców Oleh Bojczun przekonywał z kolei, że Polacy postrzegają ukraiński rynek przez stereotypy z lat 90. ubiegłego wieku.

„Polacy nie zauważyli, że Ukraina się zmieniła. To już nie jest kraj, w którym można mieć 300 proc. zysku, na sukces należy zapracować. Śmiem twierdzić, że nie ma polsko-ukraińskich relacji gospodarczych. Są relacje galicyjskie. Polski biznes na Ukrainie to w większości niewielkie firmy ulokowane w Galicji. Do Kijowa wielki polski biznes nie dociera i należałoby to zmienić” – powiedział Bojczun w rozmowie z PAP.

Uczestnicy dyskusji w polskiej ambasadzie w Kijowie mówili w piątek o koordynacji działań, związanych z infrastrukturą i transportem, zachęcali do wymiany doświadczeń między polskimi i ukraińskimi organizatorami Euro 2012.

Podobne spotkanie odbyło się wcześniej w kijowskim ratuszu, w ramach międzynarodowej konferencji „Współpraca biznesu i samorządów podczas przygotowań do Euro 2012″.

Została ona zorganizowana przez Polsko-Ukraińskie Forum Samorządowe Euro 2012. Jest to projekt realizowany przez Urząd Miasta Wrocławia i Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Oprócz Wrocławia ze strony polskiej biorą w nim udział władze miejskie Warszawy, Gdańska i Poznania.

Ze strony ukraińskiej w projekcie uczestniczą władze Kijowa, Doniecka, Dniepropietrowska i Lwowa.

PAP
Źródło: Sport.pl

Komentarze

Większość Polaków wierzy, że zdążymy przygotować się do EURO 2012

Mimo sporów wokół lokalizacji Stadionu Narodowego, większość mieszkańców naszego kraju wierzy, że zdążymy przygotować się do EURO 2012. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Radia przez pracownię PBS DGA.

49 procent Polaków uważa, że Polska stanie na wysokości zadania i zdąży przygotować się do EURO 2012. „Zdecydowanie tak” odpowiedziało 12 procent, „raczej tak” – 37 procent. 46 procent twierdzi, że nie zdążymy z przygotowaniami. 35 procent badanych odpowiedziało – „raczej nie”, 11 procent – „zdecydowanie nie”.

Nieco większymi optymistami są mieszkańcy Warszawy. 55 procent z nich uważa, że Polska zdąży przygotować się do Mistrzostw Europy w 2012 roku. 16 procent odpowiedziało ankieterom, że „zdecydowanie tak”, a 39 procent – „raczej tak”. Odmiennego zdania jest 40 procent mieszkańców stolicy. „Raczej nie” wybrało 29 procent badanych, a „zdecydowanie nie” – 11 procent.

W związku z pomysłem przeniesienia meczu otwarcia Mistrzostw Europy z Warszawy do Chorzowa zapytano badanych, co sądzą o takim rozwiązaniu. 52 procent mieszkańców naszego kraju jest skłonna poprzeć ten pomysł („zdecydowanie tak” – 18 procent, „raczej tak” – 34 procent). 42 procent uważa, że mimo kłopotów ze wskazaniem lokalizacji Stadionu Narodowego mecz otwarcia powinien zostać rozegrany w Warszawie („raczej nie” odpowiedziało 28 procent, „zdecydowanie nie” – 14 procent).

Pomysł znacznie mniej podoba się mieszkańcom stolicy. Tylko 31 procent Warszawiaków jest skłonna poprzeć pomysł zmiany miejsca meczu otwarcia EURO 2012. „Zdecydowanie tak” odpowiedziało 9 procent badanych, „raczej tak” 22 procent. Odmiennego zdania jest 64 procent. 26 procent badanych wybrało odpowiedź „raczej nie”, 38 procent wybrało odpowiedź – „zdecydowanie nie”.

Mieszkańców Warszawy zapytano też o najlepszą lokalizację dla Stadionu Narodowego. 45 procent badanych jest zdania, że nowy stadion powinien powstać na miejscu Stadionu X-lecia, 14 procent wybrało Służewiec, 9 procent, Łomianki, 7 procent – Białołękę, 4 procent – Wawer, a 3 procent – Siekierki. 10 procent badanych Warszawiaków nie potrafiło wybrać jednej, najlepszej lokalizacji.

Sondaż PGB DGA przeprowadzono na zlecenie Polskiego Radia 30 października na 500-osobowej próbie mieszkańców Warszawy i identycznej grupie mieszkańców całego kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa
Źródło: Bankier.pl

Comments (4)

Stadion Narodowy jednak na błoniach stadionu X-lecia

Budowa Stadionu Narodowego na błoniach stadionu X-lecia to nasz plan A – powiedział w Radiu TOK FM Mirosław Drzewiecki kandydat Platformy Obywatelskiej na ministra sportu. To zmiana frontu PO, przez kilka ostatnich dni zarówno Drzewiecki, jak i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz opowiadali się za zmianą lokalizacji Stadionu.

Budowa Stadionu Narodowego na błoniach stadionu X-lecia to nasz plan A – powiedział w Radiu TOK FM Mirosław Drzewiecki kandydat Platformy Obywatelskiej na ministra sportu. To zmiana frontu PO, przez kilka ostatnich dni zarówno Drzewiecki, jak i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz opowiadali się za zmianą lokalizacji Stadionu.

Wczoraj wieczorem Ratusz przedstawił pięć propozycji nowej lokalizacji dla Stadionu. „To jest plan awaryjny, myślimy o planie A. Czyli Stadion Narodowy na 55 tysięcy w miejscu, w którym jest dzisiaj postanowiony, czyli na błoniach stadionu X-lecia” – powiedział Drzewiecki w programie Jeszcze Więcej Sportu.

Według niego, obecna lokalizacja jest dobra. „To miejsce jest nieźle skomunikowane, ten teren jest piękny wielki i ma sportowe tradycje” – mówi Drzewiecki.

Drzewiecki zapowiada audyt w ministerstwie, gdy tylko nowa ekipa wejdzie do ministerstwa sportu. „Jeżeli byłaby sytuacja taka, że wszyscy zostaliśmy wprowadzeni w błąd i zaniechanie rządu doprowadziło do tego, że jest to niemożliwe do wykonania, to wtedy trzeba szukać planu B”.

Warianty są co najmniej dwa. Albo Stadion Narodowy powstanie w jednym z miejsc zaproponowanych przez Ratusz, albo w najgorszym razie mecz otwarcia zostanie rozegrany poza stolicą, a Warszawiacy obejrzeliby mecze grupowe na rozbudowanym stadionie Legii.

Więcej na blogach i

Źródło: Sport.pl

Comments (1)

Następna strona »