Czy dojdzie do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie?

Ostatni miesiąc przed rozpoczęciem Euro 2012 zapowiada się niezwykle gorąco. I to bynajmniej z powodu temperatury, ale głosów, które można usłyszeć z zachodu Europy. W związku z sytuacją polityczną na Ukrainie, Erika Steinbach, rzecznik ds. praw człowieka klubu parlamentarnego CDU oraz przewodnicząca Związku Wypędzonych, twierdzi, iż najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie mistrzostw z Ukrainy do Polski, Austrii czy Niemiec. Ze świata politycznego i piłkarskiego Niemiec słychać głosy, iż Niemcy i Polska są przygotowane na ewentualne przejęcie Mistrzostw Europy 2012. Rzecznik przewodniczącego Komisji Europejskiej Josse Baroso, oświadczyła, iż w związku z zaistniałą sytuacją Josse Baroso nie uda się na Ukrainę i nie będzie uczestniczył w tamtejszych wydarzeniach. W ubiegłym tygodniu, światło dzienne ujrzał list komisarza Unii Europejskiej ds. sprawiedliwości adresowany do prezesa UEFA, w którym to Vivane Reding informuje, iż nie pojawi się na meczu otwierającym Euro 2012 w Warszawie.

Bojkot ukraińskiej części imprezy związany jest ze sprzeciwem wobec warunków w jakich przetrzymywana jest była premier Julia Tymoszenko, przeciwniczka Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich w 2010r., skazana na siedem lat więzienia. Oświadczyła ona, że została pobita przez strażników więziennych i 20 kwietnia rozpoczęła strajk głodowy. Ukraińskie media opublikowały również zdjęcia byłej premier, na której ciele widać obrażenia i sińce.

Przedstawiciel ukraińskiej opozycji, Arsenij Jaceniuk, oświadcza w rozmowie, żeby bojkotować Wiktora Janukowycza a nie Mistrzostwa Europy. Władzie Ukrainy wydały na przygotowanie tych mistrzostw 10 miliardów dolarów. Są to pieniądze podatników, więc bojkot dotknął by najbardziej zwykłych ludzi a nie polityków. Przeciwko protestom opowiedział się również rzecznik polskiego MSZ, Marcin Bosacki, który twierdzi, iż bojkot jest nieporozumieniem.


źródło: www.gazetaprawna.pl

Dodaj komentarz